47. Nie żyjemy..

11 maja 2014

Chyba powoli wracam do życia. Chyba powoli czuję wakacje..
Muszę się już wkońcu wziąć za siebie, bo za kogo miałabym się brać. Już większość egzaminów za mną. Było jak było, nie ma się co nad sobą użalać, zawsze jest sierpień lub przyszły rok. Chociaż oczywiście wolałabym zdać. No ale cóż.. Życie.
Jeszcze tylko kilka egzaminów i wakacje. Nie będę już zajęta czymś innym, tylko swoją figurą. W sumie to już chcę znów zacząć. Nie ma w końcu na co czekać. Walcze dla siebie i po to by pokazać innym, że potrafię. I niech później patrzą, podziwiają i zazdroszczą. To mój cel.
Muszę stopniowo redukować ilość jedzenia i niektore rzeczy, bo przez mature ze stresu żarłam wszystko i dużo za dużo. Ale już po wolutku bedzie mi ta wymówka znikać.
Czas też włączyć trochę więcej ruchu, bo w końcu będę miała na to czas.
No i oczywiście czas na to, by notki pojawiały się częściej.

A co w moim życiu oprócz tego ? Pesymistyczno pesymistycznie. Tak naprzemiennie. Witam w moim wesołym świecie.

xoxo
S.

46. Życie czy coś więcej..

13 kwietnia 2014

Witam Was po przerwie. Wiem, że znów mnie tu troche nie było. Obiecuję, że po maturze się ogarnę i wpisy będą się pojawiać częściej.
Nie mogę się już doczekać czerwca i tej świadomości, że to już na prawdę koniec. Niby zakończenie roku mam już za dwa tygodnie, ale do połowy maja egzaminy…
Moje życie teraz ogranicza się tylko do myślenia o tym. Nie chcę, ale to silniejsze. Muszę teraz dać z siebie 200pr, żeby w czerwcu nie martwić się , że nie zdalam. Z drugiej strony ciężko mi też się uczyć i powtarzać cały materiał. Wciąż myśle, właśnie nie wiem o czym..
Chcę się dostać na swój kierunek i wyjechać stąd. To mój cel.
Ale przede mną matura..

Tak jak mówiłam ciężko mi na czymkolwiek się skupić. Dieta – na razie był jej brak. Nie jem słodyczy już dwa miesiące, ale wiem że to mało..
Ćwiczenia- kiedy tylko znajdę chwileczkę. Ale nie lubie ćwiczyć pod presją, a teraz wszystko co robie jest pod presją m…

No ale kiedyś to się skończy. Już nie mogę się doczekać tego dnia.
Teraz to tyle, odezwę się, nie obiecuję kiedy, bo sama nie wiem. Nie mam też o czym pisać, bo aktualnie nie mam życia.

xoxo
S.

45. Dążyć i trwać..

25 marca 2014

Przepraszam..
..chyba musze od tego zacząć. Zniknęłam, umarłam. Było różnie.
Nie wiem czym się wytłumaczyć. Może po prostu życiem. A moje ostatnio, przez cały ten okres gdy mnie nie bylo, ale też i wcześniej, regularnie sie sypało.
Nie chce narzekać. Chce żyć.

Dziękuje tym co ze mną byli i tym którzy może jeszcze są. Dla mnie jesteście najlepsze. Najlepsza motywacja i dawka siły, gdy już nic sie nie chce..

Jak wiecie, może pamiętacie w tym roku, za 40 dni mam mature i jestem, ładnie mówiąc.. nie, nie da się tego ładnie wyrazić. Wiem, że powinnam myśleć o nauce, żeby się dostać na mój kierunek, ale nie potrafie. Brak mi siły, nie tylko do nauki, ale i do życia. Ostatni czas, gdy teraz tak patrze w stecz był najgorszy, pokazałam sobie jaka jestem słaba, jak bardzo nic nie potrafie, jak mało znacze i wgl.. Ale trudno , takie życie.

Chce się ogarnąć. I być najlepsza. Chce być sobą. I mieć już na zawsze wyjebane na .innych, na ogólnie mówiąc, na wszystkich którzy mnie otaczają.. Przyjaciele, są , ale nie wtedy, gdy ich potrzebuje. Żyją w swoim idealnym świecie, patrzą i nie widzą, a ja nie chce tlumaczyć. I tak nie zrozumieją. Dlatego pisze sobie tu.

I jeszcze jedno, musze przyznać, że moja waga to wielka tragedia, nudy zabijam żarciem, oficjalnie nie mam czasu na nude, bo powinnam się uczyć, ale nie mam siły na nauke. nigdy się tak nie czułam. Moje życie to monotonia.
Jedyny pozytyw to ćwiczenia, staram się. Nie zawsze, nie codziennie, raz więcej, raz wcale, ale jakoś do przodu. Musze tylko troche się postarać. Musze zacząć żyć bardziej. I zrobić to by pokazać swoją siłe.

Trzymajcie się,
xoxo
S.

44. Nauczyć się żyć..

2 września 2013

Chcę być lepsza. Chcę dawać z siebie 100% siebie. Chcę być perfekcyjna dla siebie, ale jeśli ktoś by to zauważył i docenił, to będzie miło. W każdym bądź razie wszystko co robię, robię po to by czuć się lepiej.
Obczailam plan lekcji. Tragedii nie ma, choć przeraża mnie ciągłe zaczynanie o 8.00. No, ale przynajmniej jest regularny w miarę, więc będę mogła podpasować posiłki jakoś. Bałam się, że jednego dnia będzie do 12, a innego do 16. Z takim podziałem o systematyczność w żarełku było by ciężko, a ja staram się jeść 5 razy dziennie.

Dzisiejszy dzień był mało ogarnięty jeśli chodzi o jedzenie. Ale zaznaczam, że nie zawaliłam, według mojej oceny.

Ś: kromka chleba pszennego z ogórkiem
2Ś: — (Byłam na zakupach i nie było jak zjeść. No i nie byłam też głodna.)
O: Serek truskawkowy, kawałek makowca
P: Pół grejfruta, troszkę sera białego wiejskiego
K: Płatki z mlekiem

Sami widzicie, że to takie było nie ogarnięte. Na szybko, bo dzisiejszy dzień był cały w biegu.

Staram się dużo pić. Dziś chyba aż trzy herbatki. Uwielbiam je. No i woda. Chcę wypłukać organizm.

Ach, wczoraj do mych zasad chyba zapomniałam dodać:
- zero żarcia po 18 !!!!!

Z aktywności też jestem zadowolona. Biegałam, skakałam na skakance – 700, ale w warunkach hard, bo na polu był wiatr i mi wywiewało skakankę, więc skakałam w garażu. Zaczęłam też robić program 100 pompek. Wiem, że nie jest on doskonały i kończy się na 60, ale nie zaszkodzi trochu poćwiczyć mych flaków. Zaczęłam od tygodnia 21-25, i powiem, że przy ostatniej serii było ciężko, ale dawno ich nie robiłam, więc mam czego chciałam. Do aktywności dodam jeszcze maraton po mieście w sprinterskim tępie xd

xoxo
S.

43. Ile jeszcze..

1 września 2013

Tak się zastanawiam, kiedy mi minęły te dwa miesiące? Co zrobiłam?
Zmarnowałam wakacje, zmarnowałam dwa miesiące..
Wiem, że każdy pisze, że głodówki są złe i nie dają efektów na dłuższą metę. Teraz i ja to wiem, ale musiałam się o tym przekonać osobiście..
Tylko, że gdy nie głodowałam to się opychałam. Może wychodziły mi z dwa pozytywne dni, a później znów dupcia.
Zamiast schudnąć przytyłam.
Nienawidzę tego.

Czas na zmiany.
Nie mam zamiaru zakładać nowego bloga, bo to co było to część mnie. Nie zmienię swojej przeszłości, nie wymażę jej. Mogę za to zmienić przyszłość. I to chcę robić.

Moje plany:
- jeść regularnie,
- nie obrzerać się !! ale nie głodować
- nie jeść śmieci, jestem wegetarianką więc fast foody same z siebie już dawno wyeliminowałam, teraz czas na frytki, cheepsy, chrupki, chińskie zupki i wszystko inne przesiąknięte tłuszczem
- zredukować słodycze, może całkiem je odstawić, może tylko w niedziele na coś sobie pozwolić
- biegać i skakać, a na inne ćwiczenia to jak czas pozwoli, w końcu jestem już w maturalnej
- kłaść się wcześniej spać, tak może o 23, bo codziennie mam na 8.00 do szkoły
- uczyć się regularnie szczególnie z historii
- zacząć uważać na matematyce, bo inaczej nie zdam matury
- na innych przedmiotach też
- SCHUDNĄĆ !!!!

Chciałabym do sylwestra pozbyć się około 10 kg. Wiem, że to dużo, ale nie niemożliwe. Trzeba spiąć poślady i działać. Ważne, że mam cel i motywację ( studniówka ). I dostanie się na studia a tam trzeba zdać test sprawnościowy.

xoxo
S.

42. Jesteśmy tu..

23 sierpnia 2013

Nie chcę nikogo rozczarowywać. Nigdy więcej. Nie chcę, by ktoś na mnie liczył. Nie jestem idealna. Wiem o tym. Mam świadomość tego, co jest dalekie od perfekcji we mnie. Uwierzcie lista jest cholernie długa. Chcę się zmienić, no powiedzmy lekko, lub trochę bardziej, udoskonalić. Całej swej osobowości, wbrew pozorom, nie chcę zmieniać. Jeśli komuś się coś we mnie nie podoba trudno, jakoś będzie musiał z tym żyć. Takie życie. Ja nie żyję dla innych. Żyję dla siebie. Zmieniam się. Walczę. Trwam. Wygrywam i przegrywam. Dla siebie.

Wiem, że mnie tu nie było lata świetlne. Ale tego bloga też prowadzę dla siebie. Jestem egoistką?
Ten blog to rodzaj pamiętnika. Chcę tu zapisywać wszystko, bym po jakimś czasie wiedziała co poprawić, bym mogła w słabszych chwilach poczytać o swych sukcesach i podnieść się, bym mogła kiedyś z dystansu ocenić swą drogę.
Mimo to, cieszę się, że tu zaglądacie, że jesteście ze mną. Chciałabym, żeby tak było zawsze.
Ja też z Wami jestem. Chociaż w ostatnim czasie trochę Was zaniedbałam. Wybaczcie. Mówiłam, że ideałem nie jestem.
Obiecuję się poprawić i poodwiedzać Was. Może jutro, bo dziś już mega późno.
Mam nadzieję, że jakoś się trzymacie.

Jak mi minął ten czas gdy mnie nie było? Hmm..
Może powiem tylko o wczoraj i o dziś. Więc było okay. Skończyłam jeść przed 18. Nie napchałam się na wieczór. Leżąc w łóżku już czułam głód, no ale wtedy to dobrze. Za to jem więcej rano. W sumie jem wszystko, na co mam ochotę. Nie chcę już, przynajmniej narazie niczego sobie odmawiać. Ćwiczę, drugi dzień z rzędu biegam. Sama. Nie chcę już na nikogo liczyć. Bieganie z koleżankami mnie zamiast motywować mnie dysmotywuje, bo im często coś wypadało itp. A ja sobie wtedy odpuszczałam. Teraz jak biegam sama. Sama decyduje o której idę, ile biegnę, i nie odpuszczam kiedy ktoś nie może.
Nie jem może zbyt regularnie, ale nad tym pracuję.

xoxo
S.

41. Z determinacją dążę do celu ?

16 sierpnia 2013

Witajcie Motylki !
Zmieniam się. Czuję to. Może to nic widocznego dla oka, a szkoda, może to zmiana wewnętrzna. Tak, to zdecydowanie jeden z rodzajów przemiany duchowej. Jakkolwiek to dziwacznie zabrzmiało.

Zdałam sobie sprawę, że moimi naprzemiennymi głodówkami i napadami nie dojdę docelu. Po co jednego dnia odmawiać sobie smakołyków, jeśli drugiego rzucamy się na śmieciowe żarcie, nawet na takie, za którym szczególnie nie przepadamy? Po co męczyć się tego pierwszego dnia?
Zamierzam żyć zdrowo. Być zdrowa.
Koniec z głodówkami.
Koniec z napadami.
Nie będę pisać przez najbliższe dni. Muszę wykorzystać ostatnie dni wakacji. Bo, zdałam sobie z przykrością sprawę, że to lato, było jednym wielkim stanem depresyjnym w mojej głowie, naznaczonym ciągłym myśleniem o jedzeniu, czy raczej o nie jedzeniu. A nie na tym mają polegać wakacje. Ostatnie wakacje przed maturą.
Zdaję sobie sprawę, że od września zacznie się piekło. Ciągle wkuwanie i ciągłe teściki. Teraz jeszcze mam chwilę, więc chcę żyć.
Będę tu zaglądać czasami, będę starała się Was odwiedzać i wspierać. Ja nie odchodzę. Ja nadal będę walczyć, ale inaczej niż dotąd. Trochę wolniej. Bo zwykle jest tak: szybko chudniesz, szybko wracasz do tłuszczyku. Przekonałam się o tym .
Będę jeść regularnie.
Będę ćwiczyć regularnie i dużo.
Chcę, by mi ubywało pół do kilograma tygodniowo.
Teraz w tydzień mogłam stracić i trzy kilo, ale przez napady, szybko je odzyskiwałam.
Głodówka, no może nie 0 kcal, ale np. 500 jest dobre jeśli szybko potrzebujemy płaskiego brzucha, u mnie zwykle trzy dni starczały by pozbyć się zawartości i wody i wtedy wydawł się płaski. Może wykorzystam ją na rozpoczęcie roku, by ładnie wyglądać w obcisłej koszulce, ale na pewno nie na dłuższą metę..
Dziękuję, że ze mną trwacie.
Ja nie odchodzę. „Tu nie rozstają się nasze drogi”.
Ja zmieniam sposób.
Notki będą, nie codziennie, ale będę się starała co jakiś czas pisać o swoich postępach. Mam nadzieję, że kiedyś osiągnę swój cel i będę chuda. Będę o to walczyć.

xoxo
S.

40. Od teraz na zawsze..

14 sierpnia 2013

Nie powiem, że jestem mega zadowolona.
Nie powiem, że jestem mega wściekła.
Czuję się dobrze. Dzień mi jakoś minął. Jest chłodno. Aż chce się ćwiczyć. Co prawda na weekend zapowiadają upał, ale to dopiero za kilka dni. No i tylko na dwa dni, czyli jak dla mnie okay. Dwa dni na słoneczku, by przybrać kolor, a później znów, mam nadzieję, chłód.

Bilans:
winogrona (100)
śliwki (50)
pierogi (300)
płatki z mlekiem (50)
herbatniki – miałam na nie po prostu ochotę, wiem że nie powinnam, ale wolę je zjeść teraz, gdy czuję taką lekką potrzebę, niż później nażreć się mając kolejny, cholerny napad nie ? ja chcę im zapobiegać, nie chcę ich już w swoim życiu. Zrobiłam za nie 500 dodatkowych brzuszków, więc chyba tragedii nie ma.

Miałam też wieczorem ochotę na bułkę z serem. Kocham ser. Ale się ogarnęłam. Było już po 18, mój bilans był zamknięty i wiem, że moje napady zaczynają się od jednej, niewinnej bułki z serem zjedzonej po 18. A poza tym, to mega kaloryczne, a ja chcę schudnąć.

Ćwiczenia:
skakanka 1000 + 1300 podskoków
8 min abs
300 brzuszków ( + 500 za herbatniki)
3×30 sek plank
55 przysiadów
3×20 wspięcia na palce
20 nożyc poziomych i pionowych
ćwiczenia na pośladki
3×10 pompki
3×10 odwrotne pompki

xoxo
S.

39. Spełniać marzenia..

13 sierpnia 2013

Każdy z nas marzy. Każdy czegoś w głębi ducha pragnie. Ale nie każdy potrafi pracować na to, by spęłnić swoje marzenia.
W moim przypadku bywa różnie. Czasami walczę, niczym lwica broniąca swych młodych, o swe marzenia. Czasami znów się poddaję.
Moim celem jest perfekcja, szczupła sylwetka i bycie szczęśliwym. Do tego dążę. O to chcę od dziś walczyć i już się nie poddawać, bo każdy zły dzień oddala nas od naszego celu. Każdy dzień porażki przedłuża naszą batalię.
A trzeba przyznać, że życie jest krótkie. Nie chcę spędzić go wyłącznie na walce, na dążeniu. Chcę pożyć sobie trochę jako zwycięzca. Chcę umrzeć jako chuda, a nie oblana tłuszczem, nieudolnie walcząca, sfrustrowana grubaska.

Co do diety, chciałabym do piątku utrzymać 500, a później zobaczymy. Tylko może z tym być ciężko, bo w czwartek święto, ale będę walczyć.

Bilans:
rosół z makaronem (200)
krakersy (200)
400/500

Ćwiczenia:
skakanka 700 + 1100
przysiady 50
wspięcia na palce 3×20
ćwiczenia na pośladki
nożyce poziome 15
nożyce pionowe 15
brzuszki 150
pompki 3×10

xoxo
S.

38. Odliczać dni do..

12 sierpnia 2013

Wiem, nie powinnam na wstępie notki dołować, ale cóż chyba to zrobię. Tak, zrobię to, bo to jest jeden z moich motywatorów. A więc pozostało 20 dni by zbliżyć się do perfekcji, by zrobić wielki wiazd w szkole. Tak więc trzeba spiąć dupę i walczyć.

Wiem, że powinnam była zacząć od wyjaśnień. Czemu mnie nie było? Co się działo? itp.
Musiałam odpocząć. Nabrać dystansu. Nawpierdalać się. Jak kto woli.
Nie żegnałam się z Wami Motylki, bo wiedziałam, że wrócę. A pożegnania są takie ostateczne.
Przepraszam, jeśli kogoś zawiodłam. Przepraszam też siebię.
Chcę od jutra rozpocząć nową walkę.
Łatwo mi teraz pisać, a jutro będzie ciężej wykonać, liczę więc na Wasze wsparcie. Dziękuję, że tu zaglądacie pomimo mojego braku wytrwałości.
Pozostało 20 wolnych dni. Więc trzeba dać z siebie wszystko, bo w roku szkolnym będziemy miały mniej czasu na dbanie o siebie. Wykorzystajmy więc ten czas.
Muszę przyznać, że wieczory są dla mnie ciężkie. O ile wytrzymuję do, powiedzmy, 17 to później jest gorzej i nawalam. Nad tym chcę, muszę popracować.

xoxo
S.